98p87

Jak medytować, jakie są zagrożenia oraz korzyści z medytacji, tego i innych informacji dowiesz się czytając ten dział.

Magia Antyczna

autor: sol » 12 paź 2013, 10:51

Szkoła Tradycyjnej Magii Antycznej

Magia antyczna jest bardzo popularna, a nawet z początkiem XXI wieku można zauważyć jej renesans w całej Europie. Jednym z przykładów dziedzictwa dawnego Egiptu, Grecji i Rzymu jest własnie antyczna boska magia. Wywodzi się ona od religijnych działań rytualnych kapłanów w Egipcie, Grecji oraz w Persji. Czynności magiczne pełniły skutecznie funkcje ochronne i twórcze, między innymi rytuał animacji, puryfikacji, mumifikacji, składania ofiar, magii medycznej oraz magicznego wyposażenia grobowego, lub destrukcyjne. Magia prywatna rozwijała się do końca historii starożytnego Egiptu, oprócz tekstów magicznych stosowano także figurki z wosku, których odpowiednie ułożenie lub uszkodzenie wywoływało pożądany skutek.

Muzyka w dawnym, starożytnym Egipcie należy do jednej z najstarszych wielkich magicznych kultur muzycznych świata. W IV – III tysiącleciu były znane idiofony i tańce magiczne. Muzyka była uprawiana w świątyniach przy użyciu wielu instrumentów takich jak harfy, kitary, pandory, flety, sistrum, membranofony. Po VII w. e.ch. decydująco wpłynęły na muzykę procesy arabizacji i islamizacji oraz rozwój muzyki arabskiej. Muzyka arabska wywodzi się ze starożytnej magii arabskiej znanej na tak zwanym Półwyspie Arabskim.

„A niech go piorun trzaśnie”, „szlag trafi”, „piekło pochłonie”, „diabli wezmą” – te wypowiadane w złości przekleństwa są echem magicznych rytuałów rzucania klątw. Magia, także czarna magia towarzyszy nam od głębokiej starożytności do dziś. Często rodzice stosują w porywach emocji czarną magię wobec swoich dzieci, powtarzając frazy typu: “Aleś ty głupi”, “urodziłam idiotę”, “głąb z ciebie wyrośnie”, “co robisz baranie”… To jest właśnie czarna magia, emocje plus zła myśl rodzica w kształtowaniu dziecka. Trzeba się wtedy dużo namodlić, żeby odwrócić efekty takich utwierdzeń o dużej sile emocjonalnej…

Teksty odnalezione na papirusach i tabliczkach magicznych wyjawiły nam “mały mroczny sekret” kultury antycznej, zaprzeczając potocznym wyobrażeniom na jej temat. Magia zajmowała w życiu starożytnych Greków i Rzymian ważne miejsce, stanowiła nieodłączny element ich codzienności. Zaklęcia, znaki, symbole i amulety magiczne obecne były w różnych sytuacjach – miały chronić, nieść pomoc, ale też mogły stanowić narzędzie zemsty lub agresji. Zajmując się sprawami wywołującymi silne emocje, magia antyczna łączyła się z erotyką – teksty magiczne okazały się ważnym źródłem dla poszerzenia wiedzy o seksualności starożytnych.

Magia zajmowała w życiu starożytnych Greków i Rzymian ważne miejsce, stanowiła nieodłączny element ich codzienności. Zaklęcia, znaki, symbole i amulety magiczne obecne były w różnych sytuacjach – miały chronić, nieść pomoc, ale też mogły stanowić narzędzie zemsty lub agresji. Zajmując się sprawami wywołującymi silne emocje, magia antyczna łączyła się z erotyką – teksty magiczne okazały się ważnym źródłem dla poszerzenia wiedzy o seksualności starożytnych.

Popularnonaukowa synteza na temat magii w świecie antycznym wydana została w 2001 roku, stanowiąc pierwszą poważną publikację na ten temat w Polsce. Autor, Andrzej Wypustek, podaje swoją definicję magii, objaśnia specyfikę pojmowania magii w antyku, omawia najważniejsze i najciekawsze papirusy magiczne, a także charakteryzuje język magii i techniki pisma stosowane przy sporządzaniu zaklęć. Opowiada także o magii erotycznej w szerokim kontekście obyczajowym, pokazując jak ważnym źródłem wiedzy o seksualności starożytnych są zachowane teksty magiczne. Z książki dowiadujemy się m.in., jaką rolę odgrywali magowie w społeczeństwie, ale też i jakie represje stosowano za uprawianie magii.

Magia grecko-rzymska inaczej określana mianem magii antycznej, rozwinęła się w kulturze grecko-rzymskiej czyli jak się zakłada w okresie od I w p.n.e. Do V w n.e., jednak prawda jest taka, że z tego okresu zachowało się najwięcej zapisów i artefaktów. Z tego też czasu pochodzą wszelkie jej przejawy, czyli papirusy magiczne, tabliczki metalowe z grawerowanymi zaklęciami, amulety w postaci np. ozdób i biżuterii. O samej magii powiada się, że znali ją już Remus i Romulus w starożytnym Rzymie.

W ówczesnych czasach magia była wszechobecna. Praktykowali ją ludzie wszelkich stanów i zawodów z mniejszą lub większą wiarą. Wróżbici, astrologowie sprzedający swoje umiejętności i wiadomości to był codzienny widok. Eksperci od magicznych ziół i zaklęć również byli powszechnym zjawiskiem. Zawsze też można było wynająć pisarza, który napisał stosowną formułę magiczną na powiedzmy papirusie. Często spotykane były budynki ozdobione mozaikami lub posągami bądź malowidłami o podtekście magicznym, które miały chronić dom i jego mieszkańców przed niebezpieczeństwem. Ludzie nosili biżuterię lub ozdoby traktowane jako amulety, bądź z ornamentem o symbolice magicznej.

“…W I w e.ch. Pliniusz z podziwem i zaniepokojeniem stwierdził wszechobecność magii w świecie, w którym przyszło mu żyć …”. Pisał “Magia należy do tych niewielu dziedzin, o których warto powiedzieć szerzej już choćby dlatego, że będąc największym oszustwem, osiągnęła najwyższe na całym świecie znaczenie i kwitła niepomiernie długo. Że miała tak ogromny autorytet, to nie powinno dziwić nikogo, bo przecież ona jedyna spośród wszystkich sztuk powstała z połączenia trzech innych, wywierających olbrzymi wpływ na umysł ludzki … z medycyny … religii … przywłaszczyła sobie także matematykę (tj. astronomię, astrologię) … doszła magia do takiego rozkwitu, że dzisiaj u większości ludów zajmuje pierwsze miejsce …”

Oczywiście zdawano sobie sprawę z faktu, że magia czasami zupełnie nie działała. Wówczas jednak zawiedziony klient zwracał się po prostu do innego maga. Czyli winy za niepowodzenie ponosił mag, a nie magia jako system. Czasem “… sam mag usprawiedliwiał się … odwołując się do nieodgadnionej woli bogów … zaklęcie było … rodzajem modlitwy i, tak jak wszystkie modlitwy, mogło zostać niewysłuchane …”.

Powstaje pytanie dlaczego wówczas wierzono w moce i praktyki magiczne? Odpowiedzi mogą być rozmaite. Jedną z nich można upatrywać w niezrozumieniu niektórych spraw, zjawisk. Wytłumaczenie ich sobie jako ingerencji sił nadprzyrodzonych pozwalało przyjąć rzeczy nie do pojęcia dla ówcześnie żyjących ludzi. Magia pozwalała też “walczyć” z frustracją, przerażeniem, bezsilnością, strachem, zagubieniem. Można ją “… porównać do współczesnej psychoterapii lub psychoanalizy…”. Tam gdzie nic nie można było poradzić obrzędy magiczne dawały poczucie, że coś jednak zostało zrobione.

Antyk jest pierwszą epoką w dziejach kultury i zarazem epoką najdłuższą. W czasach antyku uformowały się kanony literatury, sztuki i kultury europejskiej, do których odwoływały się wszystkie kolejne epoki. Czy w czasach, kiedy powstawały pierwsze style architektoniczne i rozwijała się literatura oraz teatr jest miejsce na jakiekolwiek elementy metafizyki? Czy magia mogła mieć znaczący wpływ na kulturę antyku, w której dominował antropocentryzm?

W starożytności magia wiązała się zwykle nierozerwalnie z religijnymi wierzeniami. Opierała się o wiarę w pewne zjawiska, czy to zachodzące w przyrodzie w ogóle, czy też tylko w istocie ludzkiej. Starożytność jest kolebką najpopularniejszych później doktryn okultystycznych, takich jak kabała, hermetyzm, animizm oraz w późniejszym czasie pogaństwo. Magia narodziła się z trzech różnych dziedzin: z medycyny (np. zioła) religii i matematyki (np. astronomia, astrologia). Zaklęcie jest rodzajem modlitwy i, tak jak wszystkie modlitwy, mogło zostać nie wysłuchane.

“Niech cię penis boli, gdy uprawiasz miłość” – tak najdelikatniej można przełożyć grecką klątwę znalezioną w lipcu roku 2009 nw starożytnym Amathus na południowym wybrzeżu Cypru. Zapisano ją na ołowianej tabliczce, jakich w antycznej i rzymskiej Grecji powstawały tysiące. Zawiedzeni kochankowie, zdradzone małżonki czy zazdrośni rywale szukali pomocy magów, którzy oferowali swoje usługi w każdym zakątku śródziemnomorskiego świata. Zaklęcia erotyczne stanowią jedną trzecią zachowanych do naszych czasów tabliczek. Najstarsza z greckich inskrypcji nie jest niczym innym: „Ktokolwiek napije się z pucharu Nestora – pożądanie dla pięknie uwieńczonej Afrodyty zaraz go dopadnie”.

Wyspa Cypr jest wyspą bogini miłości Afrodyty. To tu antyczni intelektualiści dopatrywali się jednej z ojczyzn magii, tutaj też – w Amathus, na dnie studni – znaleziono największy zbiór tabliczek magicznych (200), które być może wyszły spod rylca jednego maga w II–III w. e.ch. Dziwić może jedynie, że odkryta w lipcu 2009 tabliczka powstała w VII w. e.ch., kiedy chrześcijaństwo od dawna było religią państwową, jak wiadomo mocno inkwizycyjną. Widać stare tradycje przetrwały, pomimo ideologicznej okupacji chrześcijańskiej i były praktykowane.

Trzy wielkie Szkoły Magii

Pliniusz Starszy w „Historii Naturalnej” wymienia trzy wielkie szkoły magii. Magia żydowska, wywodząca się od Mojżesza co dziś chętnie łączy się z gnozą czy kabałą, była tysiąc lat młodsza od magii perskiej, powstałej pod kierunkiem Spitama Zaratustry. Samo słowo „mag” pochodzi z perskiego, a właściwie indyjskich i perskich kultów słońca. Najmłodsza była magia cypryjska, ale i tam czarodziejami byli głównie Żydzi i Chaldejczycy. I chociaż „magie narodowe” nie istniały, Cypr rzeczywiście musiał być centrum magii miłosnej, gdyż Józef Flawiusz wspomina, że Feliks, prokurator Judei, wezwał czarodzieja Atomosa z Cypru, by rzucił miłosne zaklęcie na Druzyllę, wnuczkę Heroda.

Na wielkich magów natknęli się też nawracający Cypryjczyków chrześcijanie. W „Dziejach Apostolskich” opisany jest pojedynek apostoła Pawła z żydowskim czarownikiem Bar-Jezusem, w którym apostoł dowodzi wyższości cudu nad magią. Znaleziona w Amathus tabliczka z VII wieku jest zatem dowodem na trwałość tradycji. Jak wiadomo, nie tylko na Cyprze. Wystarczy wspomnieć rodzime szeptunki w Polsce czy na Ukrainie i w sumie magię słowiańską, nieznaną na Bliskim Wschodzie…

Magia w Grecji

Pewne elementy obrzędowości greckiej religii przede wszystkim tej starożytnej, ale i tej dzisiejszej zahaczają o magię, ale nie są normalnie tak pojmowane. W starożytności magia zwłaszcza typu czarostwa miała świetną opinię. Dzisiejsi poganie greccy raczej nie „pracują” z bogami na co dzień, w ramach swojej zwykłej religijności.

Jednak samo neopogańskie pojęcie „pracowania z bogami” wywodzi się z późnoantycznej greckiej teurgii która oznaczała raczej działanie zgodne z wolą bogów, wprowadzanie ich woli w czyn, niż posługiwanie się boską mocą do własnych celów. Tak rozumiana magia teurgiczna mieści się w światopoglądzie wielu i praktyce niektórych Hellenów, ale pozostaje raczej na marginesie ich religii. Greckie obrzędy magiczne są raczej jednoosobowe. Imponującą bibliotekę materiałów na temat greckiej magii neopogańskiej (Bibliotheca Arcana) prowadzi Apollonios.

Autorzy wielu zaklęć i przedmiotów magicznych w Grecji, często przechodzących w posiadanie osób świeckich, nie szczędzili również różnego rodzaju klątw. Popularna w starożytnej Grecji była hepatoskopia. Platon “nadał osobowość” żywiołom, tzn. opisał dokładniej ich potencjał i związki. Platon zajmował się również astrologią, jako odzwierciedleniem życia ziemskiego. W Grecji opisano publicznie właściwości planet i tworzono horoskopy. “Tetrabiblos” (“cztery księgi”) Klaudiusza Ptolemeusza z Aleksandrii było “biblią” astrologii. Ptolemeusz żył około 85-115 e.ch.

Grecy humorom ciała przypisywali metale, zioła, części ciała, pojedyncze narządy, rodzaje wydzielin, a potem przypisywali planetom. W Grecji najprawdopodobniej także powstała pierwsza europejska różdżka do badań radiestezyjnych. Istniał również rytuał “przyszpilania” wroga. Starożytni Grecy słynęli również z licznych jasnowidzących wyroczni. Jedna z najsłynniejszych znajdowała się w Delfach.

Do Grecji magię orientalną przyniósł Ostanes towarzyszący perskiemu królowi Kserksesowi w wyprawie wojennej przeciw Grekom w 480 roku p.e.ch. Patronką praktyk magicznych w Grecji była tajemnicza Hekate – bogini zmarłych i upiorów, mistrzyni czarów, opiekunka czarownic. Wierzono że nocą odbywa ona powietrzne jazdy razem z orszakiem służebników, poprzedzona gromadą czarnych psów. Jest wysoka, ma wężowate włosy ma pochodnie w lewej ręce a miecz w prawej. W II w.p.e.ch. został opisany pierwszy zabieg magii miłosnej.

W Grecji istniało wiele rodzajów czarodziejów np. goeci (goetes), nazwani tak od wycia i dzikich krzyków, jakimi wymawiali swoje zaklęcia. Czarodzieje ci nie byli zbyt lubiani wierzono że to oni rzucali wszystke złe uroki. Czarodzieje ci też za pieniądze dostarczali trucizny i talizmany. Starożytni Gracy znali też astrologię. Był to rodzaj magii, którą mieli wynaleźć Chaldejczycy. Nazwa “Chaldejczyk” oznaczała w grecji astrologa, a więc maga odczytującego z gwiazd przyszłe losy ludzi i narodów. Najbardziej znanym astrologiem był Berosus to on założył szkołę astrologii i wróżbiarstwa na wyspie Kos. Ateńczycy bardzo go cenili.

Etruskowie i Rzymianie

ETRUSKOWIE do żadnego przedsięwzięcia publicznego czy prywatnego nie przystępowano bez zasięgnięcia porady u wróżbiarza czy wyroczni. Orzekał on o przychylności bogów i złośliwości demonów. Wróżono z wnętrzności zwierząt, piorunów i lotu ptaków. Wiedza z poszczególnych dziedzin wróżbiarstwa była zawarta kolejno w księgach: libri haruspicini, libri fulgurales i libri rituales. Haruspikowie, czyli wróżbiarze cieszyli się poważaniem w całym Rzymie (bo Etruskowie to przodkowie Rzymian. Etruskowie przyswoili hepatoskopię od Babilończyków, lecz dopiero tutaj powstawały pierwsze szkoły świątynne uczące tego sposobu wróżenia.

Hepatoskopia to określenie używane dla określenia wróżenia z wyglądu watroby. Dlaczego z wątroby a nie np. z serca? Ponieważ jest to organ wytrzymalszy i bardziej intrygujący niż inne. Oczywiście nie trzeba było wycinać sobie wątroby. Wróżyło się z organu ofiarnego zwierzęcia, zwykle owcy. Hepatoskopia wymagała lat nauki. Specjalistyczne teksty zostały zapisane pismem klinowym.

We włoskim muzeum Piacenza możemy oglądać naturalnej wielkości model wątroby wykonany z brązu znaleziony w etruskiej szkole. Rzymianie specjalizowali się w magii praktycznej. Pliniusz opisał wiele leczniczych eliksirów. Wszystkie zasady tworzenia eliksirów, składników, sposobu przygotowania bardzo przypominają czasy dzisiejsze. Mimo tego wszystkiego, Pliniusz zaprzeczał istnieniu magii. Galen był lekarzem, który również skomponował wiele nowych eliksirów. Magia niszczycielska zgodnie z tzw. “prawem dwunastu tablic” – była karana śmiercią już od V wieku p.e.ch. W 139 roku p.e.ch. pretor Cornelius Scipio Hispalus skazał na wygnanie wszystkich astrologów. Niewiele to pomogło, a wręcz zaszkodziło władzy politycznej.

W I wieku p.e.ch. ludzi ogarnął szał wiedzy tajemnej, a astrolodzy, magowie i jasnowidze stali się popularni gdyż ludzie wierzyli że po poznaniu przyszłości będą mogli zapobiec nieszczęściom. W Rzymie też pojawiły się pierwsze czarownice np. sybille, które jak sądzono oglądały tajemnice losów przyszłych ludzi i świata. Były też inne czarownice np. szpetna Erichto zawsze kojarzyło się ze śmiercią i zniszczeniem.

W Rzymie odkrywano liczne wilkołaki i strzygi czyli tzw. wiedźmy w postaci ptaków, a dawniej wierzono że porywały trupy które potem zjadały w swoich siedzibach. AUGUR to w starożytnym Rzymie kapłan posiadający tajemnice wieszczenia ze znaków pochodzenia naturalnego: przelotu ptaków, zjawisk meteorologicznych itp.

Piękniejsza siostra

Badacze zawsze mieli kłopot z boską magią. Niektórzy twierdzą, że istniała, zanim człowiek ustanowił religię, że jest jej poprzedniczką. Z pewnością jednak nie przestała być uprawiana po pojawieniu się religii nominalnej. Lepiej zatem powiedzieć, że jest ona starszą, piękniejszą i bardziej dziką siostrą, która żyła nadal i przez tysiące lat miała oraz ma wielu żarliwych wyznawców czy raczej Adeptów. Wyprowadziła się tylko ze świątyń politycznych religii i sekt swej bezbożnej siostry do podziemi i mrocznych zaułków, a że lubiła noc, tajemnicę i długotrwałe szepty, miejsce jej się na tyle spodobało, że funkcjonuje w podziemiu do dziś. Pochodzi jednak z Nieba, a sama Biblia przyznaje, że wiara bez cudownej mocy magicznej jest niczym.

Religia ludów archaicznych pełna jest czarów, uroków i zaklęć. Kapłan to jednocześnie czarownik i szaman. Zaklina deszcz, niszczy wrogów, rzuca klątwy, a także leczy, przeprowadza inicjacje – mnogość funkcji zależy od ludu i religii, wszędzie jednak są obecne elementy magiczne. Religie starożytne nie pożegnały się z magią. Zwłaszcza egipska, indyjska i buddyzm.

Tajemnicze zaklęcia pokrywały ściany piramid, świątyń i grobowców od momentu, gdy nad Nilem pojawili się faraonowie. – Według Egipcjan zapis imienia i wizerunek człowieka decydowały o jego egzystencji duchowej i fizycznej – mówi egiptolog dr Andrzej Ćwiek z Muzeum Archeologicznego w Poznaniu. – Magiczną funkcją przedstawień było zapewnienie materializacji osób i zdarzeń, zwłaszcza w życiu pozagrobowym. Stąd tak liczne wizerunki i podpisy, a także niszczenie ich, gdyż wierzono, że uszkadzając portret, realnie szkodzi się tej osobie. Wiarę tę podzielali potem Koptowie i Arabowie.

Klątwy polityczne i kosmiczne

Boska Biała Magia stanowiła oficjalny element egipskiej rzeczywistości rytualno-religijnej. Jednym z najlepszych przykładów było rzucanie klątw na wrogów państwa zarówno w wymiarze politycznym, jak i kosmicznym. Znane jest rytualne zabijanie boga Setha czy złego węża Apopisa. Aby urzeczywistnić słowa magicznych zaklęć, uciekano się do najróżniejszych rytuałów. Już w III tys. p.e.ch. lepiono z wosku figurki, których zadaniem było wykonywanie rozkazów maga. Znano też figurki osób zaklinanych o identycznym przeznaczeniu, jak te stosowane przez parające się czarną magią czarownice czy w praktykach boskiej religii voodoo (wudu). Całkiem oficjalnie wykorzystywano je przeciwko wrogom króla.

Z czasów Średniego Państwa Egipskiego (2000–1800 r. p.e.ch.) znane są teksty złorzeczące, czyli klątwy rzucane na wrogów Egiptu. Aby doprowadzić do klęski, spisywano ich imiona na glinianych naczyniach bądź figurkach spętanych obcokrajowców. Jedne i drugie celowo uszkadzano i rozbijano, a następnie zakopywano w ziemi, by czar się urzeczywistnił. – Podobne procedury były w magii prywatnej już w Starym Państwie, ale ich okresowy rozkwit nastąpił dopiero w I tys. p.e.ch. – tłumaczy dr Ćwiek. – Wydaje się, że popularność indywidualnych praktyk magicznych ma związek z rewolucją amarneńską, która doprowadziła do degradacji pojęcia maat, czyli ładu i porządku. Do głosu doszła wtedy osobista pobożność i bezpośrednia relacja z bóstwem. Ten indywidualizm objawiał się coraz większą ilością praktyk magicznych, mających za zadanie zaszkodzenie komuś lub wymuszenie własnych korzyści.

W czasach grecko-rzymskich boska magia kwitła jako cudowna sztuka. Swego czasu twierdzono, że nad Nilem w pierwszych wiekach ery chrześcijańskiej miało to związek z podupadaniem oficjalnej religii egipskiej wypieranej przez nowych bogów i przez chrześcijaństwo, że kapłani zmuszeni do zmiany profesji stali się wędrownymi magami, którzy oferowali swe usługi za pieniądze. Dziś już tak nikt nie uważa.

W antyku boska magia stała się wszechobecna, szczególnie po Aleksandrze Wielkim i w Imperium Romanum, co wynikało ze spotkania Wschodu z Zachodem oraz z przenikania się idei, religii i kultur. Do Grecji trafiła ze Wschodu, do Rzymu z Grecji. Horacy w poetyckim liście do Augusta napisał: „Grecja podbita srogiego zwycięzcę podbiła”, co odnosiło się do wpływu na cywilizację rzymską duchowej kultury i magii greckiej. Tam zadomowiła się nie tylko wśród prostaczków, ale i na salonach.

Boska sztuka

Dziewiętnastowieczni badacze antyku do magii podchodzili jak do śmierdzącego jaja. Setki tabliczek magicznych z klątwami, zaklęciami, papirusy magiczne, opisujące najróżniejsze rytuały i zabiegi, wszystko to było kolcem w oku dla miłośników wzniosłego klasycznego, racjonalnego antyku. Pogniecione ołowiane tabliczki trafiały więc w ręce prywatnych kolekcjonerów i okultystów, w dodatku niezwykle trudne do odczytania mistyczne teksty nie zachęcały do przekładów. – Wśród naukowców dominował pogląd, że magia ograniczała się do ciemnych warstw społeczeństwa, szczególnie podatnych na zabobony, a jeśli przenikała do elit, to tylko w czasach upadku – tłumaczy historyk z Uniwersytetu Wrocławskiego dr Andrzej Wypustek, autor książki „Magia antyczna”. – Mówiono wręcz, że tabliczki to zjawisko patologiczne, a magia to zdegradowana forma religii, symptom schyłku greckiego racjonalizmu. To wszystko nieprawda, a co gorzej jest to celowe, religijno-polityczne, papiestwem cuchnące szambo kłamstw na temat boskiej magii i jej cudownych możliwości.

Magia zawsze radziła sobie doskonale, zarówno w antycznej Grecji, jak i wśród chrześcijan czy Żydów, czyli w bastionach racjonalności, humanizmu i prawdziwej wiary. Magia wykraczała poza granice językowe, kulturowe, społeczne, geograficzne czy czasowe. Magia zresztą w swoich praktykach rytualnych zawsze kieruje się zdrowym rozsądkiem i rozumem. Gdzie nie ma magii tam nie ma nauki ani rozumu, nie ma wiedzy o Rzeczywistości.

Większość antycznych intelektualistów twierdziła w swoich pismach, że oświeceni ludzie nie wierzą w magię, tylko ją praktykują. Platon w swym idealnym państwie za uprawianie szkodliwej czarnej magii chciał karać śmiercią lub odmową pogrzebu, Arystoteles jawnie ją potępiał, a Pliniusz Starszy pisał, że jest najbardziej oszukańczą ze sztuk. Jednocześnie zdawali sobie sprawę, że jest wszechobecna, ponoć nawet Perykles pod koniec życia nosił magiczne amulety.

Potwierdzają to znajdowane w całym świecie antycznym tabliczki, papirusy magiczne czy oskarżenia o magię, które zresztą najczęściej miały miejsce wśród arystokracji, a nawet uczonych. Najlepszym przykładem jest sprawa żyjącego w IV w. Libaniosa, słynnego retora z Aleksandrii. Gdy po tym, jak dostał paraliżu, znalazł w sali wykładowej zabitego kameleona ze związanymi łapkami, doszedł do wniosku, że ktoś rzucił na niego klątwę. Te często niezrozumiałe, pełne wspaniałych ciągów słów, rysunków, zapisane magicznymi znakami teksty pokazują prawdziwe oblicze starożytnych, wykraczając poza elitarne ograniczenia źródeł tekstowych, jakimi dysponujemy. Teksty magiczne są szczere, obraz antyku, jaki z nich się wyłania, nie jest posągowy, pełno w nim ludzkich lęków, nieszczęść, chorób, zawiści i frustracji. Nagle okazuje się, że twórcy europejskiej kultury bekali, puszczali wiatry, byli niehonorowi i okrutni. Szkoda, że wokół boskiej magii narosło tyle plugawych chrześcijańskich kłamstw wyprodukowanych przez ciemnotę intelektualną o osobowości psychopatów niezdolnych ani do wyższych uczuć ani do wyższej wiedzy.

Nie prośbą, a groźbą

Podczas gdy religia odwołuje się do próśb i modlitw, magia stosuje wobec bogów, a w zaklęciach wymieniani są wszyscy bogowie egipscy, greccy i rzymscy, a nawet Jezus rozkaz i inwokację. Człowiek intensywnie inwokuje do bóstwa i przeciw demom chcąc osiągnąć cele materialne i duchowe – uleczyć chorobę, uniknąć nieszczęścia, wygrać zakład, doprowadzić do klęski wroga, tymczasem religia zajmuje się tylko materialnym dobrem, zbieraniem kasy na tacę i oszukiwaniem ludzi, że ksiądz ma jakieś moce zbawcze. „Magia jest utylitarna i twórcza, religia zabobonna. Jeśli nawet religia nie jest otwarcie antyspołeczna, to jest na pewno aspołeczna” – pisze dr Wypustek w swej książce. Podczas gdy mag czy szaman dopraszał się łaski bogów dla ogółu, ksiądz rzucał czar w imieniu jednostki i jeszcze bezsensownie (np. ekskomunika). Tak by się wydawało z definicji magii i religii, ale nie tylko w Egipcie magię wykorzystywano publicznie w trosce o społeczność.

Jedna z najstarszych znanych oficjalnych klątw powstała na wyspie Teos w V w. p.e.ch. Zapisano w niej, że “jeśli ktokolwiek sporządzać będzie zaklęcia przeciw mieszkańcom wyspy, zginie z całym rodem”. Inną klątwę rzucono na tych mieszkańców miasta Kyrene na Therze, którzy nie chcieli pojechać do kolonii w Libii (o tej samej nazwie) lub ukrywali zbiegów. Stopione wówczas woskowe figurki sprawiały, że “winni przestępstwa sczezną wraz ze swoimi dziećmi”.

Na zgromadzeniach ludowych i w sądach klątwy rzucano oficjalnie przeciwko oszustom i oskarżonym. W tym samym czasie pojedyncze osoby zatrudniały magów, by pomogli czarami w wygraniu procesów. Ci, uciekając się do magii, sporządzali klątwy spętania (mowy, członków, umysłu) przedstawicieli przeciwnej strony. Magia popularna była też w medycynie. Sięgano do niej zwłaszcza w sytuacjach beznadziejnych.

Czary, jak każda walka, pełne były przemocy. W magii sportowo-hazardowej rzucano klątwy na woźniców i zapaśników życząc im paraliżu rąk, nóg, ślepoty i słabości, a także konie i wozy. Ale nawet zaklęcia miłosne nie proszą, tylko rozkazują bogom i demonom, żeby spętały obiekt pożądania, sprawiły, że stanie się bezwolny. Figurki magiczne przebijano szpilami w miejscach, które miała ogarnąć niemoc, palono je, zakopywano. Trudno doszukać się w tych zaklęciach duchowej miłości, jednak magia obronna praktykowana jest w spokoju umysłu i z rozsądku. To raczej desperacja i pożądanie obezwładniające zakochanego popychały go do takich żądań.

Zaklęcia erotyczne bywają egocentryczne, ale nie złowrogie, rzadko zaklinający życzył ofierze śmierci. Dlatego tekst na znalezionej w 2009 roku w Amathus tabliczce jest taki wyjątkowy. – Znane zaklęcia powodować miały impotencję lub paraliż, a tu coś takiego – życzenie ofierze cierpień w sferze intymnej, to ciekawy przyczynek do sadystycznej poetyki niektórych zaklęć czarnej magii – mówi dr Wypustek. Z magii miłosnej znacznie częściej korzystali mężczyźni, choć w tekstach literackich to kobiety zdają się częściej chodzić do czarownic po miłosne eliksiry. – Kobiety wystawiały tabliczki, w których błagały o zemstę czy odwrócenie złej passy – dodaje badacz. – W przeciwieństwie do anonimowych i potajemnych zaklęć, były one czasami wystawiane na widok publiczny.

W brzuchu żaby

Tabliczki i figurki gnieciono i przebijano gwoździem dla wzmocnienia zaklęcia. Później owijano sznurami, dodawano włosy ofiary, czasami zaszywano w brzuchach żab i polewano krwią, po czym wrzucano do studni, zakopywano w ziemi lub wkładano do grobów zmarłych tragiczną śmiercią (np. gladiatorów). Tam zaklęcia miały kontakt z bóstwami podziemi i nikt ich nie wyjmował, a więc nie rozwiązywał zaklęcia.

Na tabliczkach nigdy nie było imion ojców zaklinanych osób, tylko matki, w myśl zasady że matka jest zawsze pewna, by bóstwo lub demon przez przypadek nie pomyliły ofiary. – Magia była bronią słabszych, przegranych, pełniła też funkcję psychoterapii, dając jakieś wytłumaczenie katastrofom – chorobie, stracie ukochanego, wolności czy majątku – tłumaczy sobie polski dr Wypustek. – “W obliczu tych nieszczęść człowiek musiał znaleźć jakiś sens dalszego życia. Wiara w zaklęcia była mechanizmem obronnym ludzkiej psychiki. Zamiast lęku dawała iluzję bezpieczeństwa, pomoc tam, gdzie ocalenie było już niemożliwe. W medycynie nazwalibyśmy to dziś efektem placebo.” Naiwne tłumaczenia dr Wypustka tchną jednak stęchlizną katedry teologii katolickiej rodem ze średniowiecza, a przecież Polska to nawrót średniowiecza w XXI wieku. Wie o tym każdy adept czy adeptka Szkoły Tradycyjnej Magii Antycznej, sprawdzonej efektami tysięcy eksperymentów magicznych w ciągu życia każdego prawdziwego maga.

Mimo to magowie żyli przez wieki chrystusowej okupacji ideologicznej w cieniu kultury i sztuki. Ich praktyki nigdy nie były oficjalnie dozwolone, w niektórych okresach magię wściekle prześladowano z powodu paranoicznej furii religijnej. W początkach VI w., po synodzie w hiszpańskiej Elwirze, represje miały już rozmiary państwowe, także posiadanie ksiąg magicznych przypłacało się życiem. Prawo złagodniało za Teodozjusza (347–393 r. e.ch.), który za magię nie karał śmiercią, tylko konfiskatą majątku całej rodziny i deportacją.

Oczywiście największy zakres i oddźwięk miały średniowieczne i nowożytne polowania na czarownice, heretyków i sekciarzy. O sile i lęku przed czarami w średniowiecznej Europie świadczy najsłynniejsza chyba klątwa, anathema jaką wygłosił ostatni mistrz zakonu templariuszy – Jacques de Molay. Oskarżony o herezję, czary, homoseksualizm, dzieciobójstwo i czczenie demonów, po torturach musiał przyznać się z bólu do zarzucanych zbrodni. Jednakże, gdy palono go na stosie 18 marca 1314 r., rzucił klątwę: „Klemensie, sędzio niesprawiedliwy, powołuję ciebie przed Sąd Boży w 40 dni od dnia dzisiejszego, a ciebie królu Filipie, równie niesprawiedliwy, w ciągu roku jednego”. I rzeczywiście papież zmarł miesiąc później, a Filip Piękny w nie cały rok później, przy czym klątwa dotyczyła też potomków króla, aż do trzynastego pokolenia. Magia ma MOC jeśli wypowiadana jest przez odpowiednio wyszkoloną osobę na wysokim poziomie rozwoju panowania nad umysłem i emocjami…

Czar magii trwa

Magia przetrwała do naszych czasów i jest uprawiana przez tysiące ludzi. Któż nie słyszał o czarownicach, alchemikach, magach, okultystach? Magia nadal ma całkiem sporą gromadkę wyznawców, by od czasu do czasu pojawiać się chyłkiem także w irracjonalnym życiu pseudonaukowców sterowanych z wydziałów teologii, chociażby pod postacią horoskopów, wróżb andrzejkowych, czarnego kota czy niegroźnych przekleństw, a w sezonie ogórkowym nieśmiertelnych klątw faraonów.

Faktem jest, że zarówno Egipcjanie, jak i Grecy umieszczali na ścianach grobowców klątwy grożące, iż “tego, kto zaburzy spokój zmarłych, czeka śmierć”. Już w Tekstach Piramid pojawia się zaklęcie: „Ten, kto naruszy tę piramidę i świątynię króla, zostanie osądzony przez Wielką Dziewiątkę Bogów i znajdzie się w niebycie, i jego rodzina znajdzie się w niebycie. Zostanie przeklęty i będzie zjadał sam siebie”. Wbrew wyobrażeniom, teksty takie znaleziono w niewielu grobach, chociaż mogły tam być. Klątwa Tutanchamona stała się prawie tak samo sławna, jak ten młody faraon i jego skarby. Nie wiadomo tak do końca czy klątwa: „Śmierć na chyżych skrzydłach dosięgnie każdego, gdy naruszy spokój króla”, rzeczywiście była na ścianach odkrytego w 1922 roku grobowca.

Amerykańska autorka powieści grozy Marie Corelli powoływała się na Klątwę Tutenchamona w słynnym artykule z „New York Timesa” (marzec 1923 r.), przepowiadając śmierć wszystkim, którzy weszli do grobu. – Gdy w miesiąc później zmarł nagle finansujący badania lord Carnarvon, plotka zaczęła żyć własnym życiem – mówi dr Ćwiek. – Przy każdym kolejnym zgonie osoby, którą można było w jakikolwiek sposób powiązać z Tutanchamonem, przypominano sobie o klątwie, utwierdzając się w przekonaniu, że działa. Howard Carter, odkrywca grobowca, reagował z oburzeniem na klątwę, a także na jej racjonalizowanie za pomocą teorii o szkodliwych drobnoustrojach. Sam był zresztą żywym dowodem skuteczności klątwy, umarł w 1939 r. w wieku ledwie 64 lat – czyli 16 lat po ujawnieniu klątwy. A przecież na spełnienie wielu typów klątw trzeba czekać znacznie dłużej…

Egiptolog Herbert E. Winlock sporządził w 1934 roku zestawienie statystyczne dowodzące, że klątwa jest wymysłem – spośród 26 osób obecnych przy otwarciu grobowca, sześć zmarło w ciągu następnych 10 lat, co było całkowicie normalne w przypadku osób w podeszłym wieku. Tyle, że wcale nie były jeszcze takie stare, a i zaginionych pominięto. To wszystko nie zaszkodziło wielbicielom okultyzmu i sensacji – magia, klątwy i czary nadal dobrze się sprzedają, więc co rusz są wykorzystywane w show-biznesie i kulturze popularnej. Prawda jest taka, że ludzie związani ze wspomnianym grobowcem umierali szybciej niż inni, a często towarzyszyły śmierci jakieś tragiczne wydarzenia, co pseudonaukowcy teologią podszyci skrzętnie ukrywają.

Ileż filmów powstało na temat klątwy zza grobu, inne znowu są nią obłożone. Najpierw był „Duch” Spielberga, gdzie wkrótce po jego nakręceniu zmarły dwie główne aktorki – Dominique Dunne zamordował zazdrosny chłopak, a kilkunastoletnia Heather O’Rourke zmarła na sepsę. Teraz – wchodzący na ekrany „Mroczny rycerz”, gdzie Heath Ledger, odtwórca Jokera, zmarł w niejasnych okolicznościach, a Morgan Freeman uległ ostatnio wypadkowi. Niestety, kto rzuca te klątwy, dlaczego oraz gdzie są materialne dowody używania magii – nie potrafi odpowiedzieć ani sugerujący „Klątwę Mrocznego Rycerza” dziennikarz z hiszpańskiego dziennika „El Mundo”, ani blogger brytyjskiego „Guardiana”. Oczywiście odpowiedzieć mogą żyjący spadkobiercy Tradycyjnej Szkoły Magii Antycznej.

Nikt nie wie gdzie szukać początków magii. Jerzy Prokopiuk przytacza artykuł Andrzeja Wiercińskiego Człowiek i jego naczelne paradygmaty, w którym wyróżnione zostały trzy kolejne fazy postrzegania ludzkiego. Chronologicznie pierwszy jest paradygmat animizmu, który kierował wiele lat modelowaniem świata, „co przejawiało się w genezie i rozwoju światopoglądów magiczno-religijnych. Przyjęcie tego paradygmatu oznaczało, że normalne postrzeganie w świecie rzeczy i jego procesy uważano za skutki gry oddziaływań uosobionych mocy duchowych, która stanowiła tajemniczą, ukrytą stronę rzeczywistości.(…) Na przebieg takiej gry ludzie mogli wpływać za pośrednictwem zabiegów magicznych i obrzędów religijnych, których adresatami były różnorodne, zanimizowane twory nadnaturalnej strony rzeczywistości.”

Ludzie czcili to, co było im najbliższe; przyrodę, z którą byli związani. Pogańscy wyznawcy prehistorycznej religii Wielkiej Matki i Młodego Boga, oddani byli białej magii, związanej z kultem płodności i odradzającego się życia. Działania magiczne będące skutkiem czczenia cykliczności przyrody zaowocowały powstaniem wąsko wyspecjalizowanych ewoluujących grup, takich jak czarownice, benandanti czy calusari. Prawda jest taka, że magowie ni etyle czcili przyrodę, bo była im najbliższa, ale dlatego, że wiedzieli iż nabożny kult przyrody jest bramą do stosowania mocy przyrody w praktyce poprzez ludzki umysł czy mentalno-werbalny wpływ. W magii potrzebna jest inicjacja od żyjącego Mistrza Magii. Bez tego zostaje się najwyżej marną czarownicą gawędziarką piszącą bełkotliwe pseudoprzekazy na temat końca świata, co ukazuje zidiocenie osoby która nielegalnie, bo bez wtajemniczenia zajmowała się magią.

Inicjacja kojarzy się słusznie także z szamanizmem, a nie tylko z magią. Czarownictwo i cały okultyzm europejski mają dużo więcej wspólnego z azjatyckimi praktykami szamanów niż się wydaje narkomanom i nieukom pokroju Eliade, którzy piszą książki bo są gawędziarzami, ale nie orientują się w antycznych szkołach magii. Inicjacja jest duchowym wtajemniczeniem, chociaż osoby nie mające pojęcia o magii próbują używać obu słów w różnych znaczeniach, gdyż nie przeszli nigdy wtajemniczających inicjacji magicznych, nie mają przekazu magicznych mocy.

Magiczny świat antyczny

Ludzi od zarania dziejów przyciągało to, co było związane ze sferą tajemnicy, sytuacji przerastających rzeczywistość. Okresowo narastały i wzmagały się zaklęcia, wiara w moc sprawczą wyższej siły, działanie czegoś, co nazywamy magią. Homo sapiens zawsze potrafił sobie wytłumaczyć to, co nie wytłumaczalne w sensowny sposób. Kiedy biednemu kupcowi nie szły interesy, wyjaśniał ten fakt złośliwością demonów i ciemnych mocy i szukał antidotum na pecha u bogów. Kiedy niewiasta łzy roniła z wielkiej miłości, niestety nieodwzajemnionej, oczywiście zawsze pod ręką znalazł się mag, który zaradzić potrafił na podły stan odpowiednim specyfikiem oraz fachowią psychoterapią. Innym razem trafiał się ktoś, kto zazdrościł sąsiadowi majątku, a nie mogąc tego przeboleć, zwracał się w kierunku magii.

W tym miejscu należy nadmienić, że magia obecnie dla wielu znaczy coś zgoła odmiennego, niż w starożytności. W wiekach dawnych było to zjawisko integralnie związane ze sferą ludzkich myśli i zachowań. Magiczne formuły, które dziś uważamy za czary czy zabobon, w starożytności opierały się na założeniach, które uważano za naukowe w swoich czasach. Zatem cel magii był zawsze zbliżony do celu nauki. Pożytkowanie i zmienianie natury, poznawanie rządzących nią praw i posługiwanie się tą wiedzą do pożytecznych celów. Wszystko zgodnie z boską, zapisaną nawet w Biblii zasadą panowania nad ziemią i czynienia jej sobie poddaną.

Magia, wszędzie magia

W antycznym świecie grecko-rzymskiej kultury, magia była zjawiskiem powszechnym, można ją było spotkać wszędzie, w każdym aspekcie życia codziennego. Na bazarze najłatwiej było natknąć się na kompetentnego wróżbitę czy astrologa, który sprzedawał swe cenne wiadomości na temat konstelacji niebieskich, albo spotkać się z fachowcem od magicznych ziół i zaklęć, oferującym swe magiczne usługi, a także, jak praktycznie sprawdzono, skuteczne produkty. Kiedy już wychodziło się z rynku, można było zobaczyć budynki pięknie zdobione magicznymi mozaikami albo rzeźbami, które oczywiście skutecznie chronić od wszelkiego zła i nieszczęścia. Nie brało także ludzi obwieszonych magicznymi amuletami, naszyjnikami czy pierścieniami.

Papirusowe różności

Dzięki ekspedycji Napoleona na Wschód w latach 1799-1801 i odczytanie pisma egipskiego 1822 roku, cywilizacja starożytnego Egiptu stała się bardziej zrozumiała dla Europejczyków. Trochę w cieniu tych wydarzeń znalazło się odkrycie greckich papirusów magicznych, bo wszystkie sekty chrześcijańskie włącznie z katolicką naciskały na ukrycie tych wielkich dzieł nauk magicznych. Dawne praktyki magiczne można śmiało przyrównać do dzisiejszej sztuki gotowania. Gotować każdy może, ale nie każdy się do tego nadaje gotując smacznie. Papirusy zawierają magiczne zaklęcia, receptury do sporządzania substancji i odpowiednich formuł, opisy rytuałów, hymny do bogów. Przed dzisiejszym czytelnikiem owych papirusów rozpościera się cała gama barw magii antycznej. Można tam wyczytać różności. Jedne bawią, inne mrożą krew w żyłach.

Magia wina

Każda drobnostka mogła stać się celem magicznych zabiegów. Ot, chociażby, takie przyziemne sprawy jak troska o dobre wino. Źródła opisują pewną chrześcijańską procedurę magiczną, która miała zapobiegać skwaśnieniu wina. W końcu to bardzo ważna sprawa tak dla pijaków jak i dla księży czy pastorów, że warto im było o winie pamiętać. Otóż należało wyskrobać na jabłku słowa psalmu: skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan (34, 9), po czym wrzucić je do beczki z winem i sprawa załatwiona!

Papirusy zawierają także szereg komicznych receptur i pomysłów antycznych magów czy raczej mistrzów magii. Te były prawdopodobnie przeznaczone na specjalne okazje typu uczta czy sympozjum. Dzięki takim zaklęciom można było jeść do woli czosnek i nie wydzielać przykrych woni, wystarczyło tylko wcześniej ugotować i zjeść porcję buraków. Jednak to tak naprawdę mały problem. Na przykład, aby dużo pić i się nie upić wystarczy zjeść świńskie płuco, a wtedy alkohol nie wprawiał w stan upojenia. Co ważne dla panów, żeby dostać erekcji, kiedy się tylko zapragnie, mag radził zmielić pieprz, pomieszać go z miodem i nałożyć na “to miejsce”, z którego chciało się zrobić użytek, co działa i dzisiaj, chociaż trzeba się nauczyć dokładnie, gdzie ile i jak wcierać, żeby sobie pieprzem narządu nie przypalić.

Cuda magii to charyzmaty

Mówiąc troszkę poważniej, antyczni cudotwórcy potrafili też władać zjawiskami atmosferycznymi. Do najsławniejszych chyba cudów doszło za panowania Marka Aureliusza w drugim wieku ery chrześcijańskiej, przez komentatorów nazwanych “cudem pioruna” i “cudem deszczu”. “Cud pioruna” zdarzył się, gdy ufortyfikowany obóz rzymski zaatakowali Germanie, posługując się machiną oblężniczą. Dziwnym trafem piorun uderzył w machinę i ta stała się grobem dla tych, którzy nią kierowali, a obóz rzymski wyszedł z opresji zwycięsko.

“Cud deszczu” miał miejsce w 172 roku, kiedy to armia rzymska została oblężona przez Kwadów w górzystym terenie. Wróg miał przewagę liczebną i lepszą pozycję. Dni były upalne, a Rzymianie, pozbawieni wody, chcieli już prawie kapitulować. Wtedy to nadciągnęła gwałtowna burza i ulewa. Żołnierze rzymscy zdołali nie tylko ugasić pragnienie, ale i napoić swoje zwierzęta. Natomiast wezbrane potoki spowodowały olbrzymie straty wśród nieprzyjaciela. Opowiadano potem, że pewien mag egipski towarzyszący Aureliuszowi, wywoływał zaklęciami swoje duchy, a zwłaszcza potężnego boga Thot-Szu.

Magia zdrowia

Płynna była granica między magią a uzdrawianiem, a i dziś istnieje magia uzdrawiania. Za przykład niech posłuży znana nam dobrze jemioła, której to przypisywano właściwości lecznicze, ale też i magiczne. Pliniusz Starszy przekazał nam opis zbierania jemioły. Biało ubrani druidzi zbierali złotym sierpem jemiołę ściętą z dębów, zagarniając ją w białe płótna. Towarzyszyły temu obrzędowi białe byki, które następnie składano w ofierze. Pliniusz podaje, że według druidów jemioła leczyła wiele chorób, jej napar miał być skuteczny przeciw bezpłodności ludzi i zwierząt, stanowił też środek przeciw truciźnie. W starożytnym świecie trudno było w przypadku uzdrowienia odróżnić przyczynę naturalną od boskiej czy magicznej.

Wróćmy jednak do naszych antycznych papirusów. W świecie antycznym ciężko czasem oddzielić zaklęcie magiczne od religii, postawę maga od postawy wyznawcy mistycznego kultu. Magia bywała przecież szczególną, często teologicznie pogłębioną, wyrafinowaną religijną wiedzą, swoistą metafizyką. Poszukiwała przeżycia boskiej tajemnicy, co pokazuje, że magia to wyższa postać religii, szkoła w której religii kultowej towarzyszy boska moc.

Boscy magowie nie tylko stosowali zaklęcia, ale też modlitwy, które także mają swoje miejsce na magicznych papirusach. Należy jednak rozgraniczyć magię od religii nominalnej, zepsutej moralnie pijaństwem czy pedofilią oraz bełkotliwym dogmatem. Miały ze sobą wiele wspólnego, ale różniły się w zasadniczym punkcie. Magia szuka sposobów zawładnięcia siłami nadprzyrodzonymi i zmuszenia ich do działania, religia natomiast czci je i stara się owe siły przebłagać czy udobruchać.

Ceremonie magiczne często przypominają ceremonię religijną, tak na Zachodzie jak i na Wschodzie. Poprzedzały ją długie posty, okres wstrzemięźliwości seksualnej, a także poświęcenie miejsca ceremonii i instrumentów. Magowie unikali na przykład ubrań z owczej wełny oraz butów, sandałów i pasów ze skóry. Wszystko, co pochodziło z zabitych zwierząt, było dla nich nieczyste i dla rytuału zwykle nieodpowiednie. Nosili rzeczy płócienne czy lniane. Niestety, wiele rytuałów i ceremonii opisanych w papirusach jest trudno zrozumiałych dla zachodnich pseudouczonych, a nawet dla pseudomagów. Jak na przykład to, że zaleca się wypowiedzenie magicznej formuły raz we własną dłoń, siedem razy w stronę słońca, uderzenie się w twarz, splunięcie i przeniesienie kciuka od nosa w stronę czoła. I bądź tu człeku mądry – mówią domorosłe mądrale pokroju Agnieszki Kawulec – , i dowiedz się, co to wszystko znaczyło i dlaczego było tak komiczne. A wystarczy zapoznać się z tymi gestami jak do dziś są wykonywane w indyjskich kultach słońca, w takiej samej kolejności zresztą, że nie pierniczyć czytelnikom głodnych padalców ala “Kawulec”. Uczyć się Kawulce, uczyć, a nie pierdzieć w stołek teologicznej katedry na KUL-u.

Magiem być to zaszczyt

Wypadałoby nadmienić, że szary obywatel i jeszcze zwyklejszy śmiertelnik nie zachowywał się podczas religijnych uroczystości tak, jak to czynili magowie, których zachowania zostały skrzętnie odnotowane w papirusach. I tak mag wywołujący jakiś poważny rezultat potrafił udusić małą menażerię ptaków, czy zjeść zdechłego kurczaka. Jedną z takich magicznych ceremonii pozwolę sobie opisać, bowiem w swej specyfice jest szalenie oryginalna. Nakazuje się w niej zachować czystość na siedem dni wcześniej, po czym w wyznaczonym dniu należało udać się na miejsce, z którego akurat wycofał się Nil, zanim czyjakolwiek noga w nim nie stanie.

Przed wschodem słońca naokoło ołtarza wykopywało się magiczny rów. Kiedy już połowa tarczy słonecznej była ponad horyzontem, trzeba było rozpalić drewnem oliwkowca ogień na ołtarzyku z dwóch cegieł. Gdy słońce jaśniało już w całej okazałości, mag obcinał głowę tłustego białego koguta bez skazy, którego przyniósł pod swoim lewym ramieniem. Podczas dekapitacji przytrzymywał go kolanami, a łepek wyrzucał do rzeki. Wypijał trochę krwi zwierzęcia, reszta skapywała do prawej ręki. Ciało koguta lądowało na płonącym ołtarzu. Po wszystkim mag wchodził do rzeki w szatach, w których przybył, a wychodził z wody, idąc tyłem.

Mag przebrany w świeże rzeczy odchodził bez oglądania się za siebie. Na koniec miał jeszcze wziąć niewielką porcję żółci sowy i piórem ibisa wetrzeć ją sobie w oczy. W ten sposób magiczne wtajemniczenie dobiegało końca. Sens i cel tej ostatniej sceny nie jest znany pseudonaukowcom, bo i nie mają żadnego wykształcenia z dziedziny magii antycznej. Pewne jest jednak, że skutek takich zabiegów magowie i ich klienci zaczynali “widzieć”.

Tabliczki nie są gorsze

Magia miała przeogromny wpływ nie tylko na życie, ale także na wyobraźnię mieszkańców cywilizacji grecko-rzymskiej oraz egipskiej. Łatwo można dojść do tego wniosku na podstawie metalowych tabliczek z wygrawerowanymi na nich zaklęciami. Zagrzebane w ziemi, wrzucone do studni, źródła czy morza, umieszczane w grobach, wchodziły w bliski kontakt z duchami przedwcześnie zmarłych i z demonami podziemnymi. Niezwykle bogaty materiał usystematyzowano na początku XX wieku. Podzielono je na kilka kategorii: tabliczki sądowe, procesowe, erotyczne, zaklęcia z walk gladiatorów, agonów woźniców, biegaczy, zapaśników, przeciw rywalom w interesach, skierowane przeciw kradzieży i oszczerstwu.

Przejawy sportowej “miłości”

Antyczny świat był targany potężnymi mocami, silniejszymi niż bogowie czy wojny. W zasadzie można powiedzieć, że od wieków wiele się nie zmieniło, choć może teraz wygląda to trochę inaczej. Grecy i Rzymianie rządzili się ostrą rywalizacją o dobra materialne i prestiż. Plotka, zazdrość, zawiść i nienawiść były na porządku dziennym. I tak tabliczki zawierały w związku z tym formuły mrożące krew w żyłach. Posłużmy się znowu historycznym przykładem. Zaklęcie miało sprawić, że Czerwoni nie zwyciężą w wyścigu. Czar zostaje rzucony na woźniców, ich konie, szczególnie na te części ciała woźniców, które potrzebne im były podczas zawodów:

Zaklinam cię [...] pomóż mi na torze [...] zwiąż wszystkie członki, nerwy, ramiona, przedramiona, przeguby, ścięgna woźniców fakcji Czerwonych, Olympusa, Olympianusa, Skortiusa i Juwenusa. Torturuj ich rozum, serce, zmysły tak, aby nie wiedzieli co czynią. Wydłub im oczy aby nie mogli widzieć – ani oni ani konie, które będą prowadzić, Kallidromus, Egypus i wszystkie, które będą z nimi zaprzężone, i Lampadius, i Maurus Lampadiusa, Chryzaspis, Juba, Palmatius, Superbus, Bubalus, Censorapius, Eris i wszystkie inne konie, które z nimi będą biegły i które będą z nimi zaprzężone, aby wyprzedzając [wszystkich] nie mogli odnieść zwycięstwa [...].

Nie zawsze był to przejaw zdrowej rywalizacji sportowej, ale i często wygrywano z pomocą magii, kosztem przeciwnika, co w wypadku wojny było działaniem szkodliwym, choć w czasie wojny to samo zaklęcie mogło być magią boską, słuszną i białą.

Intymna magia

Magia starożytna wywoływała silne emocje we wszystkich swoich aspektach. W artykule jej poświęconym nie powinno zabraknąć także kwestii erotycznych. Sporządzano czary dla pozyskania czyichś względów, łaski, przychylności, dla przerwania więzów miłości albo przyjaźni, podzielenia i narzucenia wrogości. Inne czary z kolei hamowały gniew. Oczywiście zaklęcia zaklęciami, ale często towarzyszyły im obrzędy i przeróżne działania. Na przykład, jeśli udało się skrawkiem materii nakryć kopulujące jaszczurki, można było sporządzić z niego potężny czar miłosny. Stosowano też bardziej radykalne metody czarownicze. Do mikstur podawanych kobietom, dodawano czasem męskie nasienie. Inne zaklęcie miłosne nakazuje zebranie trochę żółci odyńca, soli, attyckiego miodu i wszystko razem wymieszać, a następnie posmarować miksturą penisa, po czym można go używać zgodnie z przeznaczeniem.

Ciekawie się czyta takie zaklęcie:

Zaklinam cię, Teodotis córko Eus, na ogon węża, na paszczę krokodyla, na rogi barana, na jad osy, na wąsy kota, na członek boga, abyś nie mogła mieć już nigdy stosunku z żadnym mężczyzną, czy od przodu czy od tyłu, ani ssać go; abyś nie miała przyjemności z żadnym prócz mnie, i tylko ze mną, Ammonionem, synem Hermitaris [...]. Niech Teodotis, córka Eus, nie próbuje żadnego mężczyzny oprócz mnie Ammonina, i niech będzie [mi] uległa jak niewolnica, niech szaleje z pożądania, niech frunie w powietrzu szukając Ammoniona, syna Hermitaris; niech udo będzie blisko uda, niech genitalia będą blisko genitaliów, niech trwają w nieustającym, trwającym całe jej życie stosunku [...]

Zastanawiające jest, jak to było z ich mocą sprawczą czy raczej potencją. Najczęściej w zaklęciach tego typu szuka się wiecznej miłości pełnej seksu i zaspokojenia potrzeb ciała. Po prostu żyć, nie umierać z takimi zaklęciami. Najlepiej jeszcze zakląć sobie życie wieczne…

Koniec końców

Naukowcy sterowani wydziałami teologii zdają sobie sprawę z tego, jak wiele zagadnień historii antycznej magii pozostaje dla nich jeszcze tajemnicą, co gorsze, może nią pozostać na zawsze, głównie z powodu nieuctwa zastępowanego ślepą wiarą i dogmatem. Na temat magii wiadomo wiele, ale w porównaniu z ogromem niedomówień i pytań wydaje się, że nie wiadomo nic. Magowie nigdy nie zginęli bezpowrotnie wraz ze swoim światem i kulturą, jak to ludziom wciskają katolickie teolożki pokroju Agnieszki Kawula. Takiej osobie wydaje się, że po magach pozostała garstka czegoś, co dawniej żyło pośród ludzi, było czymś naturalnym, budziło lęk, ale i dawało ukojenie. Pozostała tak naprawdę Wielka Szkoła Tradycyjnej Magii Antycznej, magii, dzięki której możemy mieć dobre pojęcie jak żyło się w epoce starożytnej, a fakty są wystarczająco wyraźne, żeby budziły podziw dla niegdysiejszej kultury grecko-rzymskiej.

Kary za czary

W powszechnej świadomości historycznej współczesnego “prostego ludu” utrwalił się obraz “czarownicy” płonącej na stosie w “ciemnym Średniowieczu”, tymczasem mało kto wie o tym, że proceder zwalczania “sił szatana” osiągnął swe apogeum w czasach “wspaniałego oświecenia i humanizmu” czyli w XVII stuleciu. W dobie powszechnej nagonki na wieki średnie warto sobie z tego stereotypu zdawać sprawę, że powodem mordowania czarownic była nie tylko religia, ale i odhumanizowany ateizm. Widać czary działały, bo inaczej nie byłoby powodów dla racjonalnych umysłow oświecenia aby mordować osoby parające się magią. Co zaś się tyczy stosunku prawa antycznego do praktyk tajemnych, to na przykład w Chinach w okresie rządów dynastii Han za paranie się czarną magią czyli za magiczne szkodzenie innym groziła kara dożywotniej banicji z zamieszkiwanej przez takiego delikwenta prowincji, podobnie jak za czasów Karola Wielkiego w niemiłosiernie chrześcijańskiej Europie.

Niektórzy władcy wyraźnie obawiali się stracić tron lub zginąć od magii:
- w Kodeksie Hammurabiego drugi paragraf przewidywał karę śmierci i ordalia (próbę wody) za czarownictwo,
- Biblia przewidywała ukamieniowanie dla czarnych magów, wróżbitów i wywoływaczy zmarłych z krainy smierci itp.,
- w Egipcie raczej nie ścigano czarowników, choć znany jest przykład kaplana skazanego za próbę zgładzenia faraona przy pomocy czarów,
- w starożytnej Grecji znane jest kilka przykładów osób skazanych na śmierć za czary,
- w starożytnym Rzymie było kilka fal prześladowań wróżbitów i magów, zakazy szkodzenia przy pomocy czarów zawierała ustawa XII tablic.
Około 80 roku p.e.ch. wyszła Lex Cornelia de sicariis et veneficis wymierzona między innymi przeciwko czarnym magom przewidujące specjalne trybunały do rozpatrywania spraw o szkodzenie za pomocą magii. Za czasów cesarza Septymiusza Sewera poważnie zaostrzono interpretację tej ustawy (m.in. kara śmierci), a za chrześcijańskiego już Konstancjusza II zakazano w ogóle magii, co potwierdziły katolickie kodeksy Teodozjusza i Justyniana, ściganie było zblizone do późniejszej procedury inkwizycyjnej.

Inkwizycja apogeum swojej działalności miała w wiekach zwanych nowożytnością, wcale nie w średniowieczu. Inkwizycja to nie były tylko płonące stosy i tortury. Porównywanie inkwizytorów do SS-manów to dobry obraz katolików i protestantów, którzy nomen omen spalili za Hitlera więcej ludzi na stosach niż średniowieczna inkwizycja. Ogólna ciemnota to także nieprawda, bo choć Średniowiecze nie miało tylu wybitnych twórców jak nowożytność, to na przykład ludzie w średniowieczu częściej się myli i używali toalet, natomiast ludzie w nowożytności aby tylko się nie myć wymyślili bieliznę.

Czarostwo czyli paranie się magią, wróżbą, etc. było przez władców tępione. W czasach kiedy władza opierała się na religii Chrystusa, wszelka ingerencja magów w życie duchowe obywateli mogła doprowadzić do buntów, powstania niechcianych herezji i sekt oraz innych groźnych dla władzy politycznej kleru sytuacji. Tyczy się to jednak tylko elit, ponieważ lud nadal często korzystał z usług wiedźm, magów, czarodziejów, czarowników, czarnoksiężników, etc… I korzysta do dzisiaj. W starożytnej Grecji do okresu klasycznego i w trakcie jego trwania magią zajmowali się częściej mężczyźni, a przynajmniej o nich się więcej pisze. “Czarownice” pojawiły się liczniej w okresie hellenistycznym pełnym czarów i zabobonów. W końcu wszystko w przyrodzie zmierza do równowagi i zadośćuczynienia czyli wyrównania. Jest to prawo magii.

Paranie się magią mogło przynieść otoczeniu zgubne skutki, czary praktykowano poza obrębem miasta, a magowie, podobnie jak np. metalurdzy, byli w pewnym sensie izolowani społecznie, żyli na odludzi, a ludzie ich odwiedzali podobnie jak dziś indyjskich guru i sadhu.

Mag Giuseppe Calligaris

Calligaris urodził się w małej górskiej miejscowości Forni de Sotto we Włoszech 29 października 1876 roku. Jego ojciec był lekarzem gminnym i przypuszczalnie to on przekazał synowi zamiłowanie do medycyny, alchemii i magii antycznej. W 1901 roku Giuseppe ukończył wydział medycyny i otrzymał dyplom lekarza. Jego praca dyplomowa zatytułowana „Myśl, która leczy” wywołała wówczas wielkie poruszenie na uczelni. Cóż takiego odkrył czy ujawnił ten człowiek, którego jedna z książek stała się podręcznikiem akademickim służącym przez długie lata studentom medycyny we Włoszech. Druga z kolei została nie tylko wycofana ze sprzedaży, ale za jej napisanie odebrano Calligarisowi tytuł profesora uniwersytetu.

W dziewiętnastu napisanych przez Giuseppe Calligarisa książkach znajdują się informacje, które oscylują miedzy nauką a magią. Zapewne ludzkość nie dorosła jeszcze do zrozumienia jego pionierskich badań. Możliwe, że zostaną one docenione dopiero wówczas, gdy rasa ludzka osiągnie nowy stopień świadomości. Trzeba jeszcze czasu, by przewartościować poglądy, które nie pozwalają ludziom przekroczyć granicy świata poznawalnego szkiełkiem i okiem, aby wiedzę, którą dzisiaj określa się mianem „tajemnej”, zaczęto traktować w sposób naukowy. Dopóki tak się nie stanie, wybitnych naukowców takich jak Calligaris będzie się traktować jak szarlatanów. Zmarł najprawdopodobniej na atak serca 31 marca 1944 roku w wieku 68 lat.

himavantiwordpress.com
Awatar użytkownika
sol
 
Posty: 3
Rejestracja: 09 maja 2014, 18:59

98p87

autor: Ismena » 01 lip 2014, 23:58

twnaty

Ismena
Administrator
 
Posty: 1354
Rejestracja: 22 mar 2014, 20:19


Wróć do Medytacja

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

cron